Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chicago. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chicago. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2016

16:37. przecież się to zwali, czyli 150 North Riverside



W ostatnim odcinku sprawozdania z wodnej taksówki wspomnę o budynku, który dopiero powstaje, a jest bardzo ciekawy, wyrasta bowiem tuż nad rzeką (czyli na grząskim gruncie - choć właściwie całe Chicago pierwotnie było grząskim gruntem) i jego podstawa jest dużo cieńsza niż wyższe piętra.



Przypomina mi się zwiedzanie Chicago z przewodnikiem kilka lat temu - a podkreślam, że z przewodnikiem, bo sami byśmy nie zwrócili uwagi na niczym nie wyróżniający się budynek; ów pan pokazał nam Monadnock Building, który polska Wikipedia nazywa "protowieżowcem".

Monadnock składa się z dwóch części: starsza, północna, budowana jest starszymi metodami, to znaczy murowana z cegły. Ciężar cegły ograniczał wysokość (w tym przypadku do szesnastu kondygnacji), bo gdyby pójść zbyt wysoko, to ciężar cegieł zgniótłby podstawy. Oczywiście można zaczynać od bardzo szerokiej podstawy ściany i zwężać ją w górę, ale w pewnym momencie przestaje to być praktyczne.

Jeśli popatrzeć na zdjęcie tej części budynku, widać, jak grube są dolne części ścian:

By David K. Staub, CC BY-SA 2.5

Południowa, nowsza część powstawała wtedy, gdy zaczęto wprowadzać już stalowe szkielety w wieżowcach. Dzięki temu budowle wystrzeliły w górę, bo znikło ograniczenie ciężarem cegły, na ktorej poprzednio opierała się cała struktura. Fasada wygląda inaczej, jest o wiele lżejsza, ma większe okna i bogatszą ornamentykę,

Źródło

Wracając do 150 North Riverside (bo tak się nazywa powstający właśnie nad rzeką budynek) - od struktur szerokich na dole jak północny Monadnock przeszliśmy do wieżowców o ścianach pionowych, a dzisiejsze technologie pozwalają nawet zaczynać od chudego, a kończyć na grubym.

Budynek oczywiście ma swoją stronę, a na niej wideo. Warto na nim zwrócić uwagę na kształt budynku, a także na przestrzeń dookoła - prawo Chicago wymaga obecnie, żeby z każdym wieżowcem projektować od razu jakiś park. Jak już będzie gotowy, z pewnością polecimy go obejrzeć :)

piątek, 24 czerwca 2016

16:36. nadrzeczna utopia, czyli River City


Płynąc wodną taksówką do Chinatown mija się po lewej stronie budynek niemal włażący do wody, a zarazem osobliwie okrągły, a właściwie sinusoidalny. Jego projektantem, co w ogóle nie dziwi, jest Bertrand Goldberg – ten sam architekt, który stworzył opisywane w poprzednim odcinku Kukurydze czyli Marina City. Goldberg szkolił się między innymi w Niemczech, gdzie zaprzyjaźnił się z modernistycznym stylem bauhaus, domagającym się minimalizmu (precz z dekoracjami – ornament to zbrodnia, mniej oznacza więcej, less is more) i funkcjonalności przede wszystkim (forma wynika z funkcji, form follows function).

Nie za bardzo przepadam za takim stylem, ale sama architektura jako zjawisko jest ciekawa. Podczas pierwszej wyprawy do Izraela zwędrowaliśmy na sam koniec Białe Miasto w Tel-Awiwie, największe na świecie skupisko bauhausowych budynków. Nie da się ukryć, spacer wśród ciągnących się przez wiele ulic gromady białych kostek jest intrygujący... ale naprawdę wolę struktury przyozdobione trochę taką czy inną fikuśnością. Ot – moja amatorska preferencja.

Wracając do River City – pierwszy projekt wyglądał zupełnie inaczej i miał stanowić ucieleśnienie Goldbergowej wizji „miasta w mieście”: wikipedia powiada, że chodziło o sześć wieżowców zapewniających mieszkańcom nie tylko nocleg, ale i wszelakie inne usługi, ale sądząc po znalezionych gdzie indziej rysunkach, architektowi marzyło się tych wieżowców o wiele więcej.

Źródło

Źródło

Źródło

Ta pierwsza wersja jednak nie przeszła, więc pojawiła się modyfikacja:

Źródło

I to jednak nie doszło do skutku – zaplanowano więc zbudowanie nad rzeką falistego węża:

Źródło

Źródło

Z węża, gdy już wreszcie doszło do realizacji, ostało się tylko jedno odwrócone S:


A my, oczywiście, widzieliśmy tylko jego nadrzeczny bok; fajnie byłoby się kiedyś wybrać i pooglądać drugą stronę i całe otoczenie.







Dzięki internetom można zajrzeć i do wnętrza – plany przynajmniej niektórych mieszkań są trochę mniej ekstremalne niż w Kukurydzach:


Szukałam też filmiku, ale nie udało mi się natrafić na sensowne wnętrza mieszkań, jedynie na zestawy zdjęć ukierunkowanych na sprzedaż jednostki, albo na roztrzęsione nagranie zagracenia. Najlepszy z nich przedstawia betonowy korytarz:


I trzeba się zwijać z tymi relacjami – z taksówki wodnej został jeszcze jeden odcinek o budynku, który dopiero powstaje i nie ma nawet żadnej sprytnej nazwy. W nadchodzący weekend wybieramy się zaś do Peorii, a za tydzień na trzy dni do Kentucky, z Jaskinią Mamucią w roli głównej.

środa, 22 czerwca 2016

16:34. dwie kolby kukurydzy, czyli Marina City

poprzedni odcinek | następny odcinek


W przypadku Marina City nie ma co wynajdować na nowo koła i rozpisywać się o samej budowli - wszak to chyba najbardziej charakterystyczne budynki Wietrznego Miasta i można sobie o nich poczytać choćby w wiki. Ciekawie jest natomiast podejrzeć, co dzieje się w mniej oczywistych miejscach, a wyprawa taksówką wodną (tak, tak, nadal płyniemy Chicago River) pozwala na przykład wsadzić nos do przystani pod wieżami.



Z której strony nie popatrzeć, kukurydze (mało kto chyba używa nazwy Marina City) wyglądają intrygująco.




Mnie jednak od dawna ciekawi, jak wyglądają mieszkania w takich okrągłych budynkach. Można sobie to zobaczyć na filmiku:



Zastanawiam się, czy chciałabym tam mieszkać - na stałe chyba jednak nie, za dużo miasta dookoła :) Myślę, że do przestrzeni bez kątów prostych dałoby się przywyknąć, a do filmów wyświetlanych na dachu z szybem windowym jako ekranem - na pewno! (Patrz końcówka powyższego filmiku.) No i widoki są obiektywnie świetne, choć subiektywnie dla mnie samej za mało wiejskie.

Zamieszkanie w wieżach nie jest niemożliwe - ze strony marina-city.com można się dowiedzieć o jednostkach do wynajęcia. Na planach fajnie widać kształt każdego mieszkania.

Studio czyli kawalerka (Źródło)

Mieszkanie z jedną sypialnią (Źródło)

Mieszkanie z dwiema sypialniami (Źródło)

niedziela, 19 czerwca 2016

16:32. już prawie dopłynęliśmy, czyli kończymy z mostami

poprzedni odcinek || następny odcinek


Groźny wygląd, podobny do Kinzie Street Rail Bridge, prezentuje również Baltimore Ohio Railroad Bridge, bardziej na południu. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że jest jeszcze połowicznie czynny, ale właśnie wyczytałam, że mamy do czynienia z dwoma osobnymi mostami!

Widok od północy

Widok od południa

Na mapce widać, co ciekawe, że te dwie linie kolejowe jakby się zabłąkały i zamiast wraz z innymi podążyć wzdłuż rzeki, zdecydowały się ją przekroczyć.


Z kolei zdjęcie satelitarne wyraźnie pokazuje, że bardziej północny tor - czyli ten most Baltimore Ohio - jest na jednym brzegu zarośnięty trawą, a na drugim chwilami całkiem znika. Może został przekształcony w ścieżkę rowerową. Drugi - St. Charles Air Line Bridge - jest spuszczony.


Na marginesie - St. Charles ma pewien związek z Polską, choć baaardzo daleki :) Otóż jego projektant, niejaki Joseph Strauss, pracował między innymi u Ralpha Modjeskiego, takoż słynnego budowniczego mostów, a zarazem syna "naszej" Heleny Modrzejewskiej, urodzonego w Bochni :)

Strauss pochodził z rodziny zajmującej się raczej sztuką - matka była pianistką, ojciec pisarzem i malarzem. Sam też pisał nieco poezji, ale kiedy w wieku studenckim przebywał w szpitalu, zainteresował się widocznym przez okno mostem. W ten sposób zaczęła się jego kariera budowniczego mostów, i to niebylejakich - bo był głównym inżynierem Golden Gate w San Francisco.

Relacja nie byłaby kompletna bez kilku słów o Canal Street Railroad Bridge - widzi się go na samym końcu trasy do Chinatown, bo przystań taksówki jest kilkaset metrów przed nim. Nie ma się wątpliwości, gdzie się przybyło, bo przystaniowa struktura wyraźnie nawiązuje do pagody i chińskich smoków, ale mimo intensywnie czerwonego koloru znika mi jakoś z pola widzenia i skupiam się głównie na moście:



W odróżnieniu od większości chicagowskich mostów, w których jedno lub dwa skrzydła odchylają się niczym połówki huśtawek, Canal Street prezentuje most podnoszony, gdzie całe przęsło jedzie sobie w górę pionowo (filmik nieco przydługawy, ale najważniejsze dzieje się w pierwszej minucie):


Na koniec niniejszego odcinka (bo kroją się jeszcze trzy o ciekawych budynkach widocznych z wodnej taksówki, wszak od tego przecież zaczęła się niniejsza seria) mały mostowy słowniczek:

bascule bridge - most zwodzony (jednoskrzydłowy bądź dwuskrzydłowy)
vertical lift bridge - most podnoszony

piątek, 17 czerwca 2016

16:31. na górze most, na dole most, czyli rozmaitości inżynieryjne



Jeśli się wędruje wzdłuż rzeki Chicago, warto zwrócić uwagę, że część mostów jest dwupoziomowa, jak choćby ten na Michigan Avenue, któremu mieliśmy okazję się dobrze przyjrzeć, bo jest znakomicie widoczny z taksówkowej przystani. Jakiś czas temu zwiedzaliśmy nawet wnętrze - w pylonach mieści się bowiem mostowe muzeum, a za odpowiednią opłatą można nawet zobaczyć ogromne koła zębate podczas ruchu skrzydeł.

By User:JeremyA - Own work, CC BY-SA 2.5

Wielopoziomowe mosty biorą się z tego, że część ulic ma dwa albo nawet trzy piętra, jak widać na poniższej mapce.

Źródło

Sztandarowym przykładem jest trzypiętrowy Wacker Drive:

Źródło

Transport w Mieście nie kończy się na samochodach, więc są i piętrowe mosty z kolejką:


No i trzeba wspomnieć też o mostach kolejowych, choć część z nich jest już nieczynna. W samym Mieście straszy przykładowo Kinzie Street railroad bridge - siedzi sobie tuż przy rozwidleniu rzeki, zawsze podniesiony i czarny, jeszcze czarniejszy w takie świetliste dni, jak ten z naszej wyprawy. Korzystające z niego kompanie stopniowo się wykruszały i wreszcie most pozostawiono w stanie otwartym.

By Barbatus - Own work, CC BY-SA 3.0

Most ten znajduje się tuż obok Wolf Point, małego cypelka na rozgałęzieniu rzek, bardzo ważnego punktu w historii miasta.


Tu postawiono pierwsze trzy tawerny, pierwszy hotel, kościół, sklep, a także przerzucono pierwsze mosty. Wikipediowy artykuł zawiera dwie grafiki znakomicie ilustrujące tempo zmian na tym terenie:

Rok 1833 - skan widokówki
by V.O. HAMMON PUBLISHING CO. CHICAGO
;
rok 2009 - By Mike Boehmer - originally posted
to Flickr as Chicago's Olympic Bid, CC BY 2.0

Z innych ciekawostek - mosty bywają niemal przezroczyste, więc jeśli coś akurat przejeżdża, widać to nad głową.


A łódkowa przeprawa, przynajmniej w pierwszej części, przypomina jako żywo spływ kanionem o szklanych ścianach.


środa, 15 czerwca 2016

16:30. czterdzieści mostów, czyli wodną taksówką po Chicago River



Nie tak łatwo jest zmieścić czterdzieści mostów w jednym poście. No dobra, dwadzieścia - bo każdy widzieliśmy dwukrotnie, płynąc rzeczną taksówką z Michigan Avenue do Chinatown. Tak naprawdę poza naszą trasą jest ich jednak jeszcze więcej!

Poniższa mapka z taksówkowej strony pokazuje trasę, jaką przebyliśmy:

Źródło

Ponieważ jednak mosty niezbyt dobrze na niej widać, pozwolę sobie wkleić jeszcze jedną mapkę pożyczoną ze strony o otwieraniu mostów. Tak naprawdę lepiej ją oglądać w oryginale, bo po najechaniu kursorem w odpowiednie miejsce otwiera się zdjęcie obiektu:


W niedzielę wsiadaliśmy do taksówki między mostami 3 i 4, a rejs skończyliśmy w parku na Chińczykowie, między mostami 23 i 24. Chwilami zdawało się, że ledwośmy wypłynęli z jednego cienia, już wbijamy w następny - na niektórych odcinkach rzeki przęsła są przerzucone dość gęsto.

By Voogd075 from nl, CC BY-SA 3.0

Fajnie byłoby obejrzeć kiedyś te struktury nocą - i z wysoka, ale póki co, nie mamy namiaru na miejsce widokowe, które by umożliwiało taką przygodę. Pozostają internety.

By Alex Goykhman

Ciekawe jest to, że te wszystkie mosty się otwierają - kapitalnie widać to na poniższym filmiku:


I tyle tytułem wstępu - bo, jak wspomniałam na początku, wszystkiego w jednym poście upchnąć się nie da. CDN.