Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysuneczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysuneczki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2008

parę piątkowych słów

Cztery zdjęcia niby bez związku, a jednak. Jakoś nic konkretnego mi nie przychodzi do zamieszczenia w notce - chyba mi się rozum wyeksploatował.
Oto Kicia - poranne zdjęcie kota rezydującego na fotelu. Zwykle siedzi na oparciu, na ręczniczku, który ma niby chronić mebel przed owłosieniem, ale przecież nie chroni.

Skończony niedawno blanket dla schroniska Laury - przyniosłam dziś na zakład, oddałam. Na razie w zwierzęcych blanketach będzie przerwa, bo robię obecnie ludzkie.

Związek między poprzednim zdjęciem a poniższymi obrazeczkami (które już kiedyś były, ale bardzo marnej jakości) jest taki, iż blanket ów zaczęłam robić na wycieczce do Michigan, przedstawionej na rysunkach.

I to by było na tyle. Plany na weekend mam wielgaaaaśne, przy czym są to głównie plany "bo tyle jest roboty". Skończyć tłumaczenie kalendarza (wczoraj machnęłam jedną trzecią, więc może dziś skończę pierwszą wersję), jutro lekcja i polski kościółek, w niedzielę angielski, oprócz tego jutro chciałabym upiec cytrynowe kwadraty, bo mi się cytryny zwyższają, no i Walmartowe zakupy zapewne się odbędą. Gdyby się tak udało dżinsy znaleźć odpowiednie...
I nie należy, rzecz jasna, zapominać o krafcikach - za tydzień w piątek ma być Christmasowy sklepik w pracy, a i do Polski muszę skończyć kilka przedmiotów!

piątek, 17 października 2008

rysowanie, xydełkowanie | drawing, crocheting

Zeskanowałam obrazeczki z listu. Rozumiem, że nie są to dzieła wielkiej sztuki, tylko raczej akhem infantylne „kryśloki”, ale co tam, chciałam sobie zachować przed wysłaniem. A tu się okazuje, że skanowanie rysunków wcale dobrze nie wychodzi... więc chyba spróbuję jeszcze w domu sfotografować.
A latarnie i piaszczysto-trawiaste wydmy dalej często sobie w pamięci „przeglądam”, chociaż na tamte wspomnienia nałożyły się już nowe warstwy w jesiennych kolorach.
I have scanned the crayon drawings from the letter I wrote this week, but the scan is rather bad, I will try to photograph these pages at home and maybe the results will be better... Not that my doodles are any haute art, that would require immortalizing for future generations, but I just wanted to have a copy before parting with the letter.
I still review the lighthouses and the grassy dunes in my memory quite often… although those images have been already covered with all the colorful foliage impressions. Just can’t forget those unbelievable color combinations.





Poza tym nauczyłam się wczoraj nowego ściegu szydełkowego – dostałam ostatnio worek włóczek z przeznaczeniem na zwierzowe blankety, a wzór „granny square” zaczyna mi się powoli nudzić. Fakt, że jest dość bezmyślny, a w tych nowych zygzakach jednak trzeba uważać, ale ileż mozna w koło to samo :). Dobrze, że chociaż kolory włóczek się zmieniają.
A tu jest lista przeróżnych ściegów, szydełkowych i drutowych.
I also learned a new crochet stitch yesterday – I got a whole bag of new yarn recently from donations for the pet blankets, and I’m getting a little bored with the granny square. On the one hand, it is a thoughtless pattern and just perfect for using up the smaller skeins, but then – how many thousands of the same movement can I survive? The chevrons require more thought, but bring in a pleasant challenge, too.