sobota, 16 lipca 2016

16:43. KY 1: Miliony kropeczek czyli American Printing House for the Blind (Louisville)

następny odcinek


Czwarty lipca wypadł w tym roku w poniedziałek, co stworzyło długi weekend. Wybraliśmy się na małą wyprawę do Kentucky, z Jaskinią Mamucią jako głównym celem. Zatrzymaliśmy się i w kilku innych miejscach, a pierwszym z nich było muzeum przy American Printing House for the Blind w Louisville, na granicy Indiany i Kentucky.


Dojazd był z utrudnieniami – międzystanówka 65 prowadząca mniej więcej z góry na dół przez Indianę jest mocno rozkopana; udało nam się szczęśliwie uniknąć większych korków, ale kiedy dotarliśmy do samego Louisville, kompletnie zaskoczyły nas roboty drogowe przy moście. Starszy most (Kennedy) jest obecnie zamknięty, ruch przekierowano na nowy (Lincoln), ale trwa jeszcze remont starego mostu i połączenie obu z „Miską spaghetti”, czyli skrzyżowaniem trzech międzystanowych autostrad tuż na południe od mostów.


Bez GPSu w ogóle nie próbowalibyśmy nawet znaleźć Instytutu dla Niewidomych (tak sobie będę tę instutucję roboczo nazywać). GPS poprowadził nas drobnymi dróżkami gdzieś przez osiedla domków, pod rampami, przez tory – ale w końcu dał radę i zjawiliśmy się w ośrodku złożonym z budynków z czerwonej cegły; w jednym z nich znajduje się muzeum opowiadające historię wspomagania niewidomych.


Bardzo miła pani w muzeum wyjaśniła nam, że jeśli ktoś mieszka w Louisville, to zapewne zna jakiegoś niewidomego. W 1839 roku właśnie tutaj założono szkołę dla niewidomych, a dwadzieścia lat później w piwnicy szkoły powstała drukarnia książek dla niewidomych. Oprócz książek doszły potem nagrania i mnóstwo innych pomocy, a obecnie oczywiście spora część to działalność cyfrowa.

Tereny wokół szkoły przystosowały się do niewidomych rozmaitymi ułatwieniami, co przyciągnęło dalszych niewidzących; dzisiaj jest to największe w kraju zagęszczenie takich osób.

Eksponatów było mnóstwo i ciężko je wszystkie odnotować. Zaczęliśmy od gogli ilustrujących różne schorzenia wzroku:


W tym miejscu dokładam sobie mini-słowniczek, bo od zawsze mam problem z odróżnieniem słówek cataract i glaucoma:

Cataract - Zaćma (katarakta, łac. cataracta) – wrodzona lub degeneracyjna choroba oczu, prowadząca do zmętnienia soczewki. Jest jedną z przyczyn ślepoty. Polega na powstawaniu plamek lub zmętniałych obszarów na zwykle przezroczystej soczewce oka, co utrudnia promieniom świetlnym przedostanie się do siatkówki, a w konsekwencji prowadzi do upośledzenia ostrości wzroku. Im większe zmętnienia na soczewce oka, tym większe pogorszenie ostrości wzroku następuje u chorego.

Glaucoma - Jaskra (łac. glaucoma) – grupa chorób oczu prowadząca do postępującego i nieodwracalnego uszkodzenia nerwu wzrokowego i komórek zwojowych siatkówki i co za tym idzie pogorszenia lub utraty wzroku (zawężenia pola widzenia).

Głównym czynnikiem powodującym uszkodzenie nerwu wzrokowego w jaskrze jest nadmierny wzrost ciśnienia wewnątrz gałki ocznej.

Zdziwiłam się mocno, że przez wynalezieniem systemu Braille’a istniały książki z wypukłymi literami – i to kilkoma rodzajami, co oczywiście namnażało problemy, co dzieje się zwykle, gdy brak standardów; każdy niewidomy musiał opanować kilka alfabetów.


Eksponaty związane z brajlowskimi kropeczkami przypomniały mi tabliczkę, z której kiedyś korzystałam – okazuje się, że takie narzędzia istnieją w rozmaitych rozmiarach.


Niewidomi często piszą (czy też dawniej pisali) na specjalnych maszynach z siedmioma klawiszami:


Książki to jednak nie tylko tekst – oglądaliśmy przykłady podręczników z ilustracjami z różnych dziedzin:


Nie miałam pojęcia, że istnieją książki dla małych dzieci, gdzie ilustracje przedstawione są na wypukłym plastiku:


Oprócz książek są i inne pomoce, na przykład globus z wypukłymi kształtami – próbowaliśmy zamknąć oczy i znajdować kontynenty samym dotykiem... nie taka prosta sprawa! A my już globus mamy przecież w pamięci.



Nawiasem mówiąc, pytałam przewodniczkę, czy to prawda, że niewidomi mają „mocniejszy” zmysł dotyku; mówiła, że z natury nie, ale ponieważ ciagle go ćwiczą, to robi się bardziej wrażliwy. Podobnie ze słuchem, są w stanie słuchać nagrań szybciej niż przeciętny człowiek, bo jest u nich lepiej wyćwiczony.

Muzeum ma też kolekcję lasek i innych przedmiotów związanych z orientacją przestrzenną...


...i jeszcze z ciekawostek – fortepian, na którym w szkole dla niewidomych w Michigan grywał Stevie Wonder (który urodził się jako wcześniak i nadmiar tlenu w inkubatorze spowodował u niego retinopatię czyli uszkodzenie siatkówki).


Chodziliśmy po muzeum dłużej, niż się spodziewaliśmy, a i tak nie ogarnęliśmy wszystkiego. I chociaż większość tych przedmiotów jest przestarzała, dobrze było uświadomić sobie, z czego przez lata korzystały miliony niewidomych i niedowidzących – i zatrzymać się nad faktem, że możliwość widzenia nie jest tak całkiem oczywista.

-------
Ach, ciężko jest wybrać, co najważniejsze... jeszcze trzy szczegóły:

System pisania, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, a zrozumiały i dla niewidomych, i dla widzących - litery ukształtowane ze szpileczek. Słabo widać na tym zdjęciu, jaki jest rezultat, ale spokojnie można odczytać "Sandy Hill".


Druk książek dla niewidomych - zakładanie kart papieru między blachy z kropeczkowym wzorem:


A na koniec - kawałeczek braille'owskiej encyklopedii :) Bo na całość to właściwie trzeba mieć osobny pokój.


1 komentarz:

Agata Borowska pisze...

Fajny artykuł.