Będzie za to o świetle - stąd ów fiat lux, "niech stanie się światło", co nawiązuje oczywiście do historii z Księgi Rodzaju, wspartej cytatem z Przypowieści Salomona takoż o stwarzaniu świata.


Wjeżdżaliśmy do parku dość późno i bramka była już nieczynna; wisiała na niej kartka, że opłatę należy wnieść w tym właśnie biurze. Po rozłożeniu namiotu powędrowaliśmy więc karnie uiścić, co się należy, ale i drzwi biura były już zamknięte. W nagrodę za tę pilność spotkała nas jednak serendypia w postaci krótkiego szlaku do punktu patrzenia na przerwę w skałach otaczających dolinę - The Window. Tam właśnie wędrują ludkowie na oglądanie zachodów słońca.
Jakby piękna samego zachodu było mało, natknęliśmy się na parkę niezbyt uciekających mulaków. Powstało więc najbardziej kiczowate zdjęcie wycieczki - nie dość, że górski zachód słońca, to jeszcze przyglądający mu się przysłowiowy jeleń na rykowisku :)

1 komentarz:
Ja mogę na takie kicze sarenkowe patrzeć bezboleśnie. Uczulenia nie dostaję :-)) Pozdrawiam
Prześlij komentarz