piątek, 24 kwietnia 2009

490. ważny dzień

Zaczniemy od tematycznej piosenki mówiącej o milach...

...a to z tej przyczyny, że wczoraj stuknęło mi 10 000 mil w autku :) Nie omieszkałam pstryknąć fotki, specjalnie jeździłam od mili numer 9999 po chudych uliczkach, żebym mogła się zatrzymać i sfotografować.

Działo się to w drodze powrotnej od Tenese. Przesiedziałyśmy jakieś cztery godziny, ona zrobiła dwie strony (rozkładówkę) z papierem, zmiętymi bibułkami, kwiatkami, wstążeczką, pasmanterią, zdjęciem i kilkoma miejscami na tekst. Myślę, że jak na najpierwsiejszy raz w życiu, poszło całkiem nieźle, choć mogłoby się zdawać, że bardzo powoli. Zostawiłam jej pudełko zabawek - dziurkaczy, kropkowników, tuszu, jak również bibułki. Będzie kontynuowała samodzielnie. Ma wybrane zdjęcia, ma plan, zakupiła sobie zestawy skordynowanych papierów, a poza tym posiada też torbę ciekawych kartonów zebranych z zasobów wyrzucanych w pracy.

Ja natomiast zrobiłam pierwszego taga do tagowej kroniki - styczeń, wielkie zimnisko oraz powitanie nowego roku.

Maluję też sterty produktów z masy solnej - eksperymentuję troszkę. Niebieskie serduszko ma wzór z metalowej kulki do karnisza - coś podobnego do tego, tylko nieco inny wzorek. Próbuję odbijać napisy, ale chyba trzeba bardziej rozstrzelić litery. Miś też jest nowy - nie spodziewałam się, że oszlifowanie go będzie takie pracochłonne, a tu zonk! Na dodatek trudno jest się dostać papierem ściernym w te wszystkie kąciki, więc zastosowałam pilniczki do paznokci, takie tanie, jednorazowe jakoby. Poza tym miś był wycinany plastikową foremką, a te zawsze zostawiają bardzoej chropowate brzegi przy spodzie, niż foremki metalowe - jakby nie docinały do końca.


Natomiast jutro nie mam lekcji polskiego i planuję w związku z tym pomalowanie dwojga drzwi, czyli działania na większą skalę.

5 komentarzy:

rudlis pisze...

Gratuluję tych przejechanych 10 000mil :)))
Widzę, że "zajęcia wyrównawcze" przyniosły rezultaty w postaci zrobionych dwóch stron albumu i Twoich pięknych tagów.
Pozdrawiam ;)

cynka pisze...

cudeńka te Twoje masosolne twory - tyle pracy - i dlatego taki świetny efekt!!!!

kasia | szkieuka pisze...

rudlis - az sie sama dziwie tym milom, bo nie jezdze nigdzie daleko, a tu sie jakos nabilo...
cynko - dzieki, ta sol to z jednej strony rzeczywiscie sporo pracy, ale mozna wpasc w nalog :D

Anonimowy pisze...

.

Anonimowy pisze...

Przeczytaj caly blog, calkiem dobry