poniedziałek, 30 marca 2009

kolorów ciąg dalszy

Weekend przeleciał, jakby go nie było. Lekcja, zakupy, pitraszenie, pranie, kościółek polski, kościółek angielski, pogrzebanie w internecie, piramidka dla Lady E prawie-że skończona, mały postęp w ateciaku wyszywanym krzyżykami.
Zadziwiło mnie, że ten ateciak idzie mi tak strasznie powoli. Fakt, że jestem początkująca, ale mam prościutki wzorek i zapełnianie pól mogło by być trochę szybsze. Ponieważ zaś zapełnianie pól jednolitymi kolorem nie wymaga wielkiego skupienia rozumu, zaczęłam liczyć, ile to ściegów trzeba na jeden ateciak.
Ateciak ma wymiar 3.5 x 2.5 cala, co daje 8.75 cala kwadratowego. Aida (kanwa, znaczy się?) czternastka ma czternaście nitek na cal. To daje nam 196 pól w jednym calu kwadratowym, RAZY DWA, bo krzyżyk to dwa ściegi. Mamy więc 392, co należy teraz przemnożyć przez 8.75 i otrzymać... 3430 ściegi na jednego ateciaka!!!!!! Je to strasne.
Wygląda na to, że jednak ateciaków się krzyżykami nie zapełnia, tylko maluje sam wzorek. Nic dziwnego, hehe.
Dla odczynienia tego szoku zabrałam się za porządkowanie nici do wyszywania. Poplątały mi się conieco, bo nie wszystkie motki działają, jak powinny. Nacięłam sobie xpulek z kartoników, ponawijałam... kot chciał pomagać, ale skończyło się na tym, że się bardzo złościł i syczał.
Fotki xpulek nie mam, ale za to zeskanowałam kilka próbek farb ze sklepu remontowo-budowlanego. Nazwy niezmiennie mnie rozwalają :)

4 komentarze:

pasiakowa pisze...

Hihi.. ostatnio dorwałam też jakiś próbnik z magicznymi nazwami farb - zapamiętałam "flamingowy różowy" i jakiś "bagienny" ;)

cynka pisze...

alem ciekawa haftowanego ateciaka :-))))

...i filcowych ozdóbek wielkanocnych też ;-}

kasia | szkieuka pisze...

probniki rzadza! lubie sobie z nich wycinac cos dziurkaczami, albo wykorzystywac te odlotowe nazwy, ktorych sama bym zapewne nie wymyslila :)
a filcaki wielkanocne sie robia... bedzie wpis, bedzie wpis...

mrouh pisze...

Dobrych kilka lat temu trafiłam na stronę jakiegoś chyba kanadyjskiego producenta farb. Wtedy w Polsce w sklepach gotowe kolorowe farby były w podstawowych barwach, a i tak mało kto odważał się ich używać. Na tamtej stronie zobaczyłam mnóstwo rodzajów farb- matowych, błyszczących, perłowych, brokatowych i jeszcze jakieś inne właściwości mających, tysiące kolorów, a każdy z nich miał swoją nazwę. Spędziłam sporo czasu czytając paletę kolorów, toż to sama poezyja była! Teraz już w Polsce podobnie, ale wciąż uwielbiam radosną twórczość marketingowców od farb:-)