wtorek, 3 marca 2009

443. biegiem do domu...

Wolałabym już być w domu, doprawdy... ciagnie mnię do igieł i całej reszty. Wczoraj naprodukowałam serduszek – aż się Kol. Małżonek ze mnie naigrawał, że piętnaście tysięcy już powstało, ale jeszcze jest wiadro soli na dole (przy wejściu do bloku – do posypywania schodów), że wykupiłam pewnie cały zasób soli w supermarkecie i teraz dzwonią do Morton Salt po ekspresową dostawę (a zakupiłam marne trzy pudełka, po 39 centów sztuka).
Serducha się teraz suszą, w weekend będą się papierościerniły i malowały. A, jeszcze zrobiłam prototypowo dwa jajca wielkanocne, ale był trochę kłopot, gdyż nie posiadam odpowiedniej foremki do ciastek. Odbijałam więc kształt od wielkiej łygi, potem wzorki z guzików, xpiculców* i pasmanterii, po czym wycinałam jajca nożem.
A jeszcze czekają w kolejce: niespodziewajka dla pewnej K, kartka urodzinowa z górami, chunky books z kotami, ateciak szyty z drzewem, ateciak szyty z guzikami, skończenie albumu dla Oli (na sobotę), albumik dla Lady E na następną sobotę. Albo może piramidka.
Wymyśliłam nowy pomysł, mianowicie pocztówki domowej roboty – co miesiąc będę wysyłać do rodziców wyfotoszopowaną własnoręcznie widokówkę z odwiedzanymi w danym miesiącu miejscami. Na razie poszedł w pocztę styczeń – zobaczymy, czy w ogóle dojdzie i czy jest czym sobie zawracać głowinę.
- - - - -
*Xpiculec to nawiązanie do zeszłorocznej wycieczki do Meksyku i odkrycia, że Uxmal czyta się „uszmal”, a Xtacumbilxunaan – „sztakumbilszunaan”. Chyba mam niedosyt literki x w organiźmie.

3 komentarze:

rudlis pisze...

O kurcze ale kolekcja serduszek :)
Naprawdę podziwiam Twoje masosolne dzieła!

ilekobietamalat pisze...

zdradz mi moja droga, bo mnie to zaintrygowalo.. wyschniete masosolnowe cuda, przecierasz papierem sciernym? i gladsze wtedy sa? boszzz, ile ja nie wiem jeszcze o swiecie:)

(ps. wysylka do ciebie sie opoznila, mam nadzieje ze do konca tygodnia wygonie kogos na poczte:D bo chlop ma oddanie projektu w pracy, i tak jak by.. w godzinach pracy poczty on sleczy nad tymi projektami;))

kasia | szkieuka pisze...

rudlis - to na zamowienie :) bo inaczej zadna sila nie zmusilaby mnie do wykonania tylu podobnych egzemplarzy :) A serduszka nie sa trudne - polecam wyprobowanie :)
Kobieta - owszem, przecieram papierem sciernym, bo przy wycinaniu foremka ciastkowa zostaja niemile brzegi. Z presylka nie ma klopotu - ja tez jeszcze akhem nie wyslalam :)