Raz. Wyobrażam sobie, że za drzwiami do krafciarni (których tak naprawdę nie ma) stoi sobie niewidzialna kolejka pomysłów do zrealizowania.
Dwa. Chciałabym się więcej grzebać w zagadnieniach teologiczno-historycznych, ale „jakoś mi schodzi”.
Trzy. Rzadko pijam samą kawę. Zwykle jest to kawa zmieszana z kakao.
Cztery. Mam awersję do telefonu, chyba od zawsze. Stresuje mnie.
Pięć. Gotuję zawsze przy świecy – zwykłej, bezzapachowej, w lichtarzu udającym staroć wygrzebaną w stodole albo na strychu.
Sześć. Żałuję, że nie wysłano mnie w dziecięctwie do szkoły muzycznej. Bardzo chciałabym umieć grać na fortepianie i porządnie znać nutki. Może kiedyś jeszcze się to da zrobić...
Siedem. Tu miałam napisać, że nie cierpię podcinaczy skrzydeł, ale to chyba nic szczególnego – ludność dzieli się na podcinaczy skrzydeł, na tych, którzy się im poddają i popadają w bezczynność z depresją, oraz tych, którzy podcinania nienawidzą. Zamiast tego wspomnę, że chyba lubię żywność... hinduską, niespodziewanie dla samej siebie. Wczoraj Da zabrał nas, dwie swoje asystentki, na lancz do hinduskiego bufetu (bufet w sensie „szwedzki” stół... oj, plątam się coś, szwedzki stół w hinduskiej knajpie? W każdym razie chodzi o to, że można wszystkiego po troszku popróbować.) No i nie ma tam chyba niczego, co by mi nie smakowało. Z mniej smakujących wymienię chai, herbatę z mlekiem i dziwnymi przyprawami, oraz miętowy sos do sałaty. Natomiast spróbowałam wczoraj wreszcie hinduskie lody o smaku mangowo-pistacjowym... niebo w gębie!
Z innej beczki – tworzy się ślimakowy albumik. Na razie mam kartki ze spiralami. Rysowanie i kolorowanie spiral jest nader relaksującym zajęciem. Fajnie jest też mieć w ręce staroświecką kredkę ołówkową, z zapachem i szumem rysowania.

2 komentarze:
ślimakowy...no no ciekawam cholernie :D
sama jestem ciekawa :D na pewno beda w nim zdjecia z "chaszczowania" czyli lazenia po wertepach, ktore moj siostrzeniec (lat 9) uwielbia, oraz fotki roznych koparek i walcow zlapanych podczas wycieczki do Polski. Kury, sarna za plotem, trufle, ktore razem robilismy. Sporo guzikow, bo oboje lubimy. Troche miejsca dla jego wlasnej kreatywnosci. Sie bedzie improwizowalo :)
Prześlij komentarz