piątek, 21 marca 2008

wiosna!

Dzisiejsze obrazki nie wymagają komentarza.

Na pocieszenie znalazłam sobie przefajną stronę kraftową; tyyyle fajnych pomysłów tam jest i na dodatek codziennie kilka przybywa! Koniecznie chciałabym spróbować, jak się robi koraliki z rozmokniętych gazet (papier mache), a może dałoby się też jakieś inne formy – korzystając z podobnych narzędzi, jak z masą solną? Hmmmmm.
I myślę, że mogłabym w ten sposób wyprodukować bałwanki na grudniowe święta, o ile takie grubsze wytwory dobrze się suszą. Do tego łapki z gałązek, filcowy szaliczek i twór gotowy.

Zrobiłam ostatnio kilka zakładek: w pracy miałam zamówienie na kwiatuszki i na... moro. Z deka niekompatybilne tematy, na szczęście nie chodziło o połączenie ich w jedno. Mam jeszcze jedno zamówionko – na zakładkę inspirowaną przez Franka L. Wrighta. Dłubałam wczoraj, kombinowałam – najpierw chciałam witraż zrobić, ale byłoby to niesamowicie pracochłonne z wycinaniem drobinek. Próby mnie nie zadowoliły, bo wychodziły ciągle krzywulce. Wysmarowałam więc akwarelkę. Powstaną chyba dwie zakładki – jedna właśnie akwarelowa, a druga z naklejonymi „cytatami” z Wrighta.

Na koniec podam jeszcze ważną informację, że mamy ostatnio kota sterowanego laserem. Pisklak zwędził kumplowi długopis-z-czerwonym-światełkiem i kot wnet by na sufit wskoczył, żeby czerwoną kropkę złapać. Ugania się po całym mieszkaniu, a my nie musimy się gimnastykować, żeby grać z nim w papierek albo w sznurek.
Młody wymyślił dodatkowo, że kota można wykorzystać jako... budzik. Posyła się czerwoną kropkę na śpiącego delikwenta i... wszyscy wiedzą, co następuje potem.