

I myślę, że mogłabym w ten sposób wyprodukować bałwanki na grudniowe święta, o ile takie grubsze wytwory dobrze się suszą. Do tego łapki z gałązek, filcowy szaliczek i twór gotowy.
Zrobiłam ostatnio kilka zakładek: w pracy miałam zamówienie na kwiatuszki i na... moro. Z deka niekompatybilne tematy, na szczęście nie chodziło o połączenie ich w jedno. Mam jeszcze jedno zamówionko – na zakładkę inspirowaną przez Franka L. Wrighta. Dłubałam wczoraj, kombinowałam – najpierw chciałam witraż zrobić, ale byłoby to niesamowicie pracochłonne z wycinaniem drobinek. Próby mnie nie zadowoliły, bo wychodziły ciągle krzywulce. Wysmarowałam więc akwarelkę. Powstaną chyba dwie zakładki – jedna właśnie akwarelowa, a druga z naklejonymi „cytatami” z Wrighta.


Młody wymyślił dodatkowo, że kota można wykorzystać jako... budzik. Posyła się czerwoną kropkę na śpiącego delikwenta i... wszyscy wiedzą, co następuje potem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz