Podstawą jest używany filtr z redakcyjnego ekspresu do kawy, zwinięty kiedyś chyłkiem ciszkiem, bo choć ludzie wiedzą, że wszystko mi się może przydać, to jednak bez przesady. Do tego kawałki z broszury, pieczątki, papierowa wstążka z artystycznego sklepu w Ch., gdzie uorety będę już pojutrze. Prosiło się jeszcze o jakieś przeszycia, ale już musiałam pędzić na zakład.
No i widać kółka, bo art journal ma już okładki i stanowi całość.




1 komentarz:
Bardzo lubię Twoje prace krajobrazowe, uzyskujesz w nich szczególny nastrój spokoju, świeżości, relaksu dzięki doborowi kolorów - zieleni, lazuru, beżu, złota, czasem, jak tu, fioletu, w dodatku najczęściej w ulubionej przeze mnie technice secondhandowej.
Prześlij komentarz