czwartek, 29 lipca 2010

797. dwa wyzwania, czyli kto pociął odzież głównej księgowej

Kilka dni temu (może to był poniedziałek?) na moim fotelu w pracy pojawiła się reklamówka z ciuchami – z początku była to niespodzianka, ale zaraz przypomniałam sobie, że jakiś czas temu Księgowa pytała, czy chciałabym jej ciuchy, które właśnie ma na sobie, bo już ich nie lubi, a mają wmontowane takie malowane obrazki i może by mi się przydały. Chomik oczywiście nie był w stanie odmówić; stąd też i torbka-poniekąd niespodzianka, niejako z wyzwaniem.

Powycinałam dwa malunki, dodałam nieco szczegółów – koraliki, świeżo wyprodukowany motylek (gorący embossing malowany akwarelami i Twinkling H20s, czego oczywiście nie widać) i są karteluchy.

Akurat w Twórczym Pokoju trwa motyle wyzwanie, niejako na fali poprzednich kartek wysklejałam zatem jeszcze takie małe mixed media:

W ramach eksperymentów (i zużywania zapasów, ale baaaaardzo powoli) wykręciłam jeszcze próbkę malutkiej lawendy z gładkiej bibułki. Łodyżka jest z paska około półtoracentymetrowego, zwężonego na górze, a kuleczki z kwadratów mniej więcej centymetrowych.

3 komentarze:

Mrouh pisze...

Lawendowy eksperyment bardzo udany, wyszło niemal minimalistycznie i tak mi się bardzo podoba, to pachnace zielisko nie potrzebuje wielu ozdób:-) A co do ubrań- trzymam w domu skrawki koszuli nabytej w lumpku dla guzików, ogólnie koszmarnie brzydkiej, ale ładne mapy miała nadrukowane i czekam na wenę, żeby coś z nimi począć:-)

Mrouh pisze...

aaaa, motylasta cudna, jaki piekny błękit wyszedł na skrzydłach!

cynka pisze...

no lawenda piĘkna!