wtorek, 2 czerwca 2009

518. kręcę się

Każda z nas zna kręcenie się, jestem co do tego pewna: chodzi się po domu, tu się odkurzy, tam się sprzątnie, tam coś wyprostuje. I można tak całymi dniami, a żadna z tych czynności nie jest na tyle znacząca, żeby człowiek czuł się jakoś szczególnie spełniony.
Takoż i wczoraj pospychałam różne takie - odkłaczyłam koci fotel, zrobiłam górę makulatury, poskładałam pranie itp. Najprzyjemniejszy był przelot przez kilogramy materiałów turystycznych: conieco wyrzuciłam (no bo kiedy będzie następna wycieczka do Nevady?), reszta zamieszkała w stojących pudełkach: Chicago, Illinois, stany sąsiednie, zachód, stany środkowe, mapy stanowe, Europa. Odłożyłam też mały stosik materiałów, które przydadzą się w trakcie nadchodzącego lata.
Udało mi się uładzić narzędzia i materiały kraftowe, chociaż jeszcze nie do końca. Widać jednak światełko w tunelu.
Dzisiaj też planuję się kręcić. Lista jest długa... prasowanie, klozety (czyli garderoby), reszta kraftów, buty, stare rachunki...

2 komentarze:

cynka pisze...

i tak się obracają ciała niebieskie w e Wszechświecie...niby bez celu...chociaż kto je tam wie...

kasia | szkieuka pisze...

coz za wspaniala obserwacja! od razu sie lepiej czuje :) jednak krecenie sie jest potrzebne...