sobota, 17 stycznia 2009

412. Dodatkowy pokoj

Nie przywiazuje zbytnio wagi do snow - przychodza, odchodza, czasem tylko siedza rano w glowie nadzwyczaj mocno, nazbyt wyraziscie i przeszkadzaja w rzeczywistosci.
Od jakiegos czasu miewam jednak sen powtarzajacy sie - i juz tyle razy (moze z dziesiec?), ze zwrocilam na niego uwage. Chodzi mianowicie o dodatkowy pokoj. Przeprowadzamy sie do nowego miejsca zamieszkania i oprocz oczekiwanej kuchni, lazienki itd. znajduje tez niespodziewane pomieszczenie i wiem od razu, ze jest ono przeznaczone dla mnie, na krafty i wszystkie inne ulubione rzeczy.
Wyglada on przeroznie. Z tych, ktore jeszcze pamietam, byl pokoj pomalowany na bialo, z oknem na cala sciane i tuz nad morzem, z cudnym widokiem na fale. Byl pokoj rowniez bialy, ale oblozony soczyscie kafelkami malowanymi we wzory w charakterystycznym, "holenderskim" niebieskim. Na srodku byla kilkumetrowa "wyspa" - szafka z blatem i mnostwem porecznych szufladek. O, i jeszcze pokoj ze skosnym dachem, caly w drewnie. I jak wiktorianskie papiery do scrapbooka, z kilkoma fortepianami. I jeszcze jeden z wysokim sufitem, po drugiej stronie ciemnego korytarza ze stolikiem.
Ciekawe, co to oznacza? Bo jesli w kolko sni sie cos na tyle podobnego, ze podpada pod te sama idee, to moze cos jest na rzeczy... Jak chyba u wszystkich krafciarek, taki dodatkowy pokoj bylby calkiem fajna niespodzianka, umozliwiajaca posortowanie wszystkiego w zadowalajacym stopniu. A moze chodzi o to, ze nie nadazam za pomyslami :)
Lubie te sny, zawsze mi rano szkoda, ze sie koncza i ze z naszej sypialni nie ma drzwi do zadnego dodatkowego pokoju. Z drugiej strony jednak - kiedys takowy mialam, zanim sie Pisklaq wprowadzil, ale sluzyl tylko jako skladzik, bo i tak siedzialam ze wszystkim w "salonie", nie chcialabym sie zamykac gdzies w odosobnieniu (oraz zimnie, bo to pomieszczenie narozne i najchlodniejsze w domu). Wiec... jak to jest naprawde z tym pokojem?

2 komentarze:

ilekobietamalat pisze...

ja niby mam swoj kawalek miejsca na rzeczy okolokraftujace, a koniec koncow i tak wszystko robie przy stole w kuchni.. bo kuchnia to jest takie miejsce w domu, w ktorym czuje sie zdecydowanie najlepiej:)

a jesli o sny idzie, to zazdroszcze, bo moje sny sa zawsze kompletnie pokrecone;) ciesz sie wiec spokojem.. i pokojem;) chociaz w snach:))

poczwarka pisze...

Ktoś tu chyba nie chce pif'owej niespodzianki :-( Jeszcze raz przypominam o przesłaniu mailem adresu korespondencyjnego ;-)
Pozdrawiam (poczwarka2706@gmail.com)