poniedziałek, 29 lipca 2013

1361. następna wyprawa

Wychodzę z kropki opisanej w poprzednim poście, bo jest masa innych fajnych, ciekawych spraw, jakie czekają w kolejce nie tyle do załatwienia, co do zajmowania się (nimi) - jakieś zakręcone zdanie mi wyszło :)

Jedna z tych spraw to planowanie następnej wyprawy na początek września. Jest to wyprawa nader ważna, bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to będziemy po niej mieli zaliczone wszystkie kontynentalne stany!!! Zostaną jedynie Hawaje, ale to grubsza wyprawa, również finansowo, bo bez latania się nie obejdzie.

W kontekście zaliczania "wszystkich" stanów trzeba uściślić, co się ma na myśli. Istnieje pojęcie właśnie stanów kontynentalnych (czyli wyrzucamy Hawaje, czasem również Alaskę, mimo, że znajduje się na tym samym kontynencie); są stany określanie jako contiguous, czyli "ciagłe" - wtedy nie liczy się Alaski i Hawajów. Jest też zwrot Lower 48 - oznaczający z grubsza to samo, co stany ciągłe, zwykle obejmujący również dziwadło administracyjne, jakim jest Dystrykt Kolumbii. "Niższe 48 stanów" jest przy tym określeniem nieścisłym, bo główne wyspy Hawajów są "niżej" czyli bardziej na południe, niż najbardziej południowy punkt w tychże 48 stanach.

Ale tak już bywa z potocznymi określeniami, że nie zawsze są ścisłe naukowo :)

Wymyślając nazwę tej jesiennej wycieczki zaczęliśmy od "Nowa Anglia", ale to jednak nie całkiem odpowiada docelowym terenom. Będzie to chyba raczej wyjazd na kolonie (kolonie jesienne, w odróżnieniu od letnich), w nawiązaniu do Trzynastu Pierwszych Kolonii. Nasza trasa będzie prowadziła przez większość z nich, więc by się zgadzało.

Droga natenczas wygląda tak:


Zasuwamy więc do Kanady, z pierwszym znaczącym przystankiem w Toronto, oglądamy ostatnie z Wielkich Jezior w naszej kolekcji (Ontario), potem kawałek wedle rzeki św. Wawrzyńca, na północ do Ottawy i Montrealu.

I tyle by było Kanady - spadamy potem na południe i tu troszkę mi się już plan rwie, bo jestem w trakcie czytania materiałów. Wiemy jednak, że na pewno będzie masa latarni morskich, w samym Maine, o powierzchni niecałej jednej trzeciej Polski, jest ich tyle:


Chcemy też na pewno zobaczyć wymienione tu w dowolnej kolejności:

Acadia National Park
Plymouth Rock - gdzie przypłynęli Pielgrzymi
Shenandoah National Park
Chesapeake Bridge-Tunnel - smakołyk techniczny
West Point Academy
Góra Szalonej Pogody
Najwschodniejszy punkt w stanach... ale to nie taka prosta sprawa, bo NAPRAWDĘ najwschodniejszy punkt jest zupełnie gdzie indziej, na Aleutach poniżej Alaski :) Znajduje się tam pewna niezamieszkana wysepka, ale liczy się, bo sięga kilkanaście minut poza południk 180 stopni, więc jest tak w ogóle na drugiej półkuli. West Quoddy to najwschodniejszy punkt kontynentalny i tego się będziemy trzymać :)

Oto mapka z naj-punktami:


Na razie tyle. Celowo będziemy omijać wielkie miasta (z wyjątkiem kanadyjskich), bo Nowy Jork, Boston czy Waszyngton to wycieczki same w sobie, każde osobno. Nie da się wszystkiego upchnąć w jedną trasę.

1 komentarz:

John Rose pisze...

What a nice and fantastic post.
Kerala Tour Packages