poniedziałek, 14 czerwca 2010

766. papierowy weekend

W weekendowym upale i wilgoci udało mi się wysklejać conieco kartek, choć chwilami papier miękł (mięknął? ach, ta polszczyzna) od wody zawartej niewidzialnie w powietrzu.

Zdobyłam papier motylowy, podobny do Websterowych stron, ale nie Webster :) Pocięłam jedną sztukę, wyszło chyba ze sześć kartek - a ta przypadła mi do gustu najbardziej:

Wszędzie w domu zamelinowane są materiały recyklingowe - takoż i mamy okładkę lawendową ze starego magazynu, kalkę z używanej koperty, bibułkę z cudzego prezentu i bazę z folderu. I nawet tło jest recyklingowe - wnętrze z puszki z ciasteczkami :D

I trzeci przykład - tym razem recykling bardziej pocztowy (kontunuacja wyzwania w Imaginarium), bo i kalka z koperty, i wielowarstwowy kawałek plastikowej folii, w którą owinięta była paleta z pudłami, dostarczona do redakcji. Ach, ten nasz dział pocztowy jest niewyczerpanym źródłem natchnienia!


Uff. Dziś dzień będzie nie całkiem fajny - nie dość, że 8 godzin zebrania w pracy (!), to jeszcze w trakcie krótka wizyta u dentysty z ząbkiem z wypadniętą plombą. Stresuję się okrutnie, bo jak mi facet znowu powie, że należy zacząć myśleć o sztucznej szczęce... i dojdzie do konfrontacji... Albo może się też zdarzyć, że rentgen będzie popsuty, jak poprzednio... ech. Nie cierpię wizyt u dentysty.

1 komentarz:

cynka pisze...

ależ twórczo- przetwórczo - nic się nie zmarnuje!
ściskam kciuki za dzień dobry :)))