Zabrałam się również za planowanie wycieczki na Przylądek Canaveral. Plany są na razie ukryte po lewej stronie pod hasłem Key West, bo właśnie to miejsce, najostatniejsza wyspa w łańcuszku na końcu Florydy, byłoby najdalszym punktem.

Po następne – na razie myślimy o lutym i Endeavour, ale jeśli będzie bida albo T będzie meganiezbędny na budowie, to trzeba będzie wyprawę przełożyć na jakiś późniejszy odlot.
No i trzeba też wziąć pod uwagę, że odlot ogląda się z odległości ok. 10 km, więc bez lornetki jest to po prostu jasna kula ulatująca w górę.
Póki co, jestem podekscytowana całością zagadnienia i innymi atrakcjami, jakie by wycieczka zawierała: namorzyny, snorklowanie, drzewa rosnące w wodzie, super mosty, Everglades, Savannah, krrrakadiły (wiem, że to tak naprawdę aligatory, ale w naszym domowym języku wszystko to są krrrakadiły, podobnie jak wszystkie ptaki stojące w wodzie to żurawele, wpływ ukraińskich współpracowników T.)
Cieszy mnie też możliwość, że dzięki spaniu w namiocie jest szansa na noclegi w ciekawych miejscach – na bagnach, na plaży, pod palmą, może na jednej z malutkich wysepek Florida Keys... nie wspominając o tym, że takowe spania znacznie obniżają koszt wyprawy :).
1 komentarz:
hej!
Czy znasz plska ksiegarnie D&Z??
Koniecznie sie tam wybierz! Pomijajac asortyment ksiazek, ktory nieprzyzwyczajonego moze przyprawic o zawrot glowy, maja tam torebki do pakowania tak piekne ze strach. wyzebralam u nich caly plik i bede miec cudowne papierki do scrapowania!
pozdrawiam
doska
Prześlij komentarz