Na pierwszym skrzyżowaniu samochodzik pokazywał 0, na którym utknął na dość chwilę. Szukał zapewne minusa, a ja się zastanawiałam, czy Kobalty w ogóle są zaprogramowane na pokazywanie ujemnych temperatur. SĄ! Półtora kilometra dalej, na parkingu przy pracy, złapałam -11, czyli ok. -24C. Byrrrrrr.

Jest tak zimno, że obawiam się o całość mojej torebusi na lancz – w drodze do i z pracy sztywnieje do tego stopnia, że mam wrażenie, że się połamie.
Jest tak zimno, że kurczą się zajęcia w szkole – Pisklaq zaczął następny semestr edukacji, ale jak do tej pory, wszystkie zajęcia skończyły się przed terminem.
Jest tak zimno, że spóźnia się zegar atomowy – nasz zegarek, podłączony ponoć do jakiegoś super atmowego czasomierza, jest pięć minut do tyłu. Nic dziwnego w sumie, bo w niskich temperaturach atomy spowalniają, a w zerze absolutnym, do którego się już zbliżamy, przestają się w ogóle ruszać.
2 komentarze:
Witam!
Pif'owa niespodzianka jest już gotowa do wysyłki ;-) Bardzo proszę o podanie adresu pocztowego, pod który mam wysłać przesyłkę.
Pozdrawiam
Poczwarka
poczwarka2706@gmail.com
Jesli to jakas pociecha to tu tez zimno, zimno tak ze ma sie ochote ukryc pod kolderka i obudzic tak gdzies pod koniec marca:))
pozdrawiam
zamarznieta doska
Prześlij komentarz