czwartek, 18 października 2007

to miał być wczorajszy post

Wybrałam się wczoraj do zapodania nowego postu, ale automat do zdjęć się był popsuł. Takoż i dzisiaj dopiero przedstawiam nowe ateciaki.

Pierwszy wziął się z torby z mąką - krajobrazik ze snopkami w kolorze niebiesko-holenderskim. Dalej mamy dwa zestawy po trzech Mędrców wędrujących przez mniej lub bardziej pofalowaną pustynię piaszczystą. Inspiracja - Związek Weteranów przysłał mi (nieproszony) naklejki na listy i paczki świąteczne, ale ze starym nazwiskiem. Intencja przesyłki jest taka, że wyślę im pocztą zwrotną pieniążki. Kiedyś już to uczyniłam, załączając prośbę o zmianę nazwiska, ale nie zmienili, a za to sprzedali mnie do jakichś stu piętnastu organizacji zajmujących się rozmaitymi działalnościami charytatywnymi, od wysyłania ryżu do Afryki po badania nad rakiem jelita grubego. Skutek - setki, jeśli nie tysiące nalepek z adresami, wszystkie ze złym nazwiskiem.
Wracając do ateciakowego tematu - dalej mamy dwie karty z jedną z moich ulubionych pieczątek, na tle akwarelkowym. I na koniec torbka z herbaty. Tyle.

Gdyby się ktoś zastanawiał, czy nadal dostaję róże od Małżonka - dowód jest powyżej :) Rozświetla mi życie przy myciu garów i innych kurodomostwach.
Jeszcze napomknę, że lekcja wczoraj była o wieeeeele lepsza, niż w ostatnią sobotę. Robimy TEATR, proszę państwa. "Teatr Trzy Minuty" się to nazywa, sztuka jest o Królu, trzech Królewnach i Smoku. I trwa ze trzy minuty właśnie :) Wygląda na to, że dzieciaki strasznie lubią się popisywać i występować przed rodzicami, więc będą gadały PO POLSKU jak najęte. Najbardziej mnie bawi, jak ośmioletni Smok przykłada się z całej siły do wykonania swojej roli i po siedemnaście razy sprawdza na kartce, czy już jest jego czas, żeby przelecieć przez scenę z okrzykiem "Jestem smok! Jestem głodny smok!"
A w Redakcji zapowiada się ciężka tyrka od grudnia do marca... Zmieniamy bazę danych, co oznacza przeprowadzkę mnóstwa informacji. W tej chwili trwają przygotowania, u mnie polegające na sprawdzaniu, co w tej bazie siedzi obecnie, gdzie jest bałagan, co można wymazać, co uporządkować. Dziubanina, ale lubię :)

2 komentarze:

finnabair pisze...

Zazdroszczę trochę tej róży..mój chłop chyba już zapomniał o takich ważnych drobiazgach. Pięknie tworzysz..podziwiam te zasoby cierpliwości, naprawdę :)
ps. chyba mamy bardzo podobne firanki w sypialni ;)

pasiakowa pisze...

Hahha.. oj.. zobaczyłabym sobie tego Smoka. Nie wiedziałam, że oprócz super zajęcia w reklamie masz jeszcze na głowie dzieciaki i język polski :)
Pracowita Kobieta z Ciebie :)